O autorze
Pracuję w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Prowadzę badania z zakresu psychologii społecznej. Zmagając się ze smutkiem, piszę o psychologii, polityce, książkach, filmach i spektaklach teatralnych.

Dziesięć minut Pana Prezydenta

Na wykład o socjaldemokracji prof. Zygmunta Baumana jechaliśmy autobusem. Przed nami siedział młodzieniec o muskularnym karku, w opiętej czarnej koszulce z czerwonym napisem „Lepiej być martwym niż…” Musiałem chwilę poczekać, bo się panisko rozsiadło i oparcie ukryło istotę rzeczy. Gdy się ujawniła, uznałem, że to sugestia dla mnie. Jakoś jednak wolę, pomyślałem wtedy w autobusie, być czerwonym niż martwym. Wysiedliśmy na tym samym przystanku. Młodzian szedł – domyśliliśmy się z Elą – tam gdzie my, choć w zupełnie innym celu.









Aula Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii była już pełna, ludzie pod ścianami, na schodach. Witaliśmy się ze znajomymi, słaliśmy porozumiewawcze spojrzenia i uśmiechy, machaliśmy. Koło Ewy nie było już miejsca, koło Marcina tylko jedno, za to po drugiej stronie sali pełne rzędy. Spytałem Dawida, czy ci tam powyżej, na czarno i trochę na zielono to narodowcy. Uznaliśmy z Elą, że dla dobra naszych średnio-wiecznych kości wykażemy odwagę cywilną i usiądziemy koło tych ludzi. Może przy okazji usłyszymy coś, czego od naszych znajomych nie usłyszymy.



Rzeczywiście, usłyszeliśmy. Prezydent Wrocławia przywitał wszystkich i przedstawił sławnego i mądrego gościa. Narodowe Odrodzenie Polski i WKS „Śląsk” z transparentami za naszymi plecami zaczęły bardzo głośno i energicznie sugerować, że należałoby posłużyć się raz sierpem, innym razem młotem, żeby zabić kogoś, kogo zbiorowo nie szanują.

Wywnioskowaliśmy z Elą, że my również podpadamy pod tę zasługującą na eksterminację „hołotę”. Uznaliśmy jednak, że są to czcze pogróżki. Ręce wszak wyciągali przed siebie wysoko, z zaciśniętą pięścią w geście „Zero piw!”. Przed laty pięciopalczaste „Pięć piw!” wzbudziło kontrowersje, więc miłośnicy liczby 88 postanowili zapożyczyć gest od hiszpańskich komunardów – przypadkowo lub nie, od tejże samej „czerwonej hołoty”, której ideowych spadkobierców chcieliby dziś mechanicznie, robotniczo-chłopsko eksterminować. Narodowi Idealiści w Auli WPAiE U.Wr. nie mieli jednak ani sierpa, ani młota. Bardzo nas to z Elą uspokoiło. Zrobiliśmy zdjęcia, aby w domu upewnić się jeszcze raz.

Prezydent Rafał Dutkiewicz stał przez cały czas niewzruszony za katedrą. Sięgnął w końcu po telefon i zadzwonił. Minęły kolejne dwie lub trzy minuty. Nic. Narodowi Idealiści dalej skandowali. Razem z kibicami śpiewali „Kogo zapraszasz, Dutkiewicz, kogo zapraszasz”. Prezydent nie odpowiedział. Skąd miał wiedzieć. Wykład miał charakter otwarty, więc pewnie naszło różnego wścibskiego elementu, łaknącego oświecenia. Główny prelegent, Bauman, był natomiast emigrantem z 1968 roku, któremu groziły skutki głębokiej niechęci do Żydów przejawianej wówczas przez moczarowskich komunistów. Czyżby to jego ówczesnych prześladowców NOP chciał „wieszać zamiast liści” i traktować narzędziami do żniw i wykuwania?

Minęło dziesięć minut potwornego hałasu, gwizdów, czczych pogróżek, mile łechcących wyzwisk. Dlaczego od dawna zapowiadana przez nacjonalistów w mediach społecznościowych akcja nie została powstrzymana na samym początku? Dlaczego Prezydent się temu przyglądał?

Nie zdzierżyłem. Po raz kolejny przeprosiłem starsze niepełnosprawne panie z początku rzędu i ruszyłem ku katedrze. „Panie Prezydencie, zadzwonił Pan w końcu na policję?”, spytałem. „Dzwoniłem trzy razy. Ale policja mi nie podlega”, odpowiedział. „Może pan przecież zadzwonić jako obywatel”, doradziłem społecznie.

Trzeci telefon najwyraźniej podziałał. Na dwa wcześniejsze reakcja była widocznie chłodna („Dutkiewicz, Dutkiewicz, jaki Dutkiewicz?”, mogę się tylko domyślać). Po piętnastu minutach głośnej mowy nienawiści i gróźb karalnych skandowanych przez „patriotów” i „kibiców” antyterroryści wkroczyli na salę, obeszli ją naokoło i wyprosili hałaśliwych gości. Dostali brawa.

Gdy ostatni Narodowy Idealista eskortowany przez mężczyzn w czerni zniknął za drzwiami, Prezydent Wrocławia powiedział: „Nie będę tolerował w moim mieście nacjonalistycznej hołoty”. Na samym wykładzie Baumana nie został. Widocznie wyszedł wprowadzać słowa w czyn. Powodzenia, Panie Prezydencie!
Trwa ładowanie komentarzy...