O autorze
Pracuję w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Prowadzę badania z zakresu psychologii społecznej. Zmagając się ze smutkiem, piszę o psychologii, polityce, książkach, filmach i spektaklach teatralnych.

Niewygodne prawdy o kapitalizmie

"23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie"
"23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie" wydawnictwo.krytykapolityczna.pl
Zapewne zastanawialiście się, dlaczego – skoro żyjemy w najlepszym z możliwych systemów – tak dużo doświadczamy problemów: od biedy, głodowych pensji i bezrobocia począwszy, a na pełnych przemocy konfliktach społecznych i wojnach skończywszy. Niektóre odpowiedzi prawdopodobnie znaleźliście dzięki analizie sprzeczności w tezach głoszonych przez polityków i dziennikarzy głównego nurtu, inne – dzięki przenikliwym komentarzom politologów, ekonomistów, socjologów, psychologów społecznych czy też po prostu aktywistów-praktyków. Jednak znalezienie złożonych, wieloaspektowych i w miarę wyczerpujących wyjaśnień współczesnych bolączek społecznych i gospodarczych nie jest rzeczą łatwą. A właśnie taką propozycję znajdujemy w książce południowokoreańskiego ekonomisty.

Niektóre z prezentowanych tez osobom zainteresowanym mogą się wydawać oczywiste. O tym, że wolny rynek nie istnieje, że proponowane w ramach jego doktryny rozwiązania raczej nie służą biednym krajom, że USA nie są bynajmniej krajem o najwyższym standardzie życia na świecie, że umożliwienie dalszego bogacenia się zamożnym nie powoduje polepszenia sytuacji mniej zamożnych, że sama „równość szans” nie wystarczy, aby szanse były rzeczywiście równe, czy też, że nadmierna swoboda funkcjonowania rynków finansowych prowadzi do kryzysów – o tym wszystkim wie niemal każdy lewicowy działacz. Jednak zarówno szczegółowe dowody na zasadność tych tez, jak i inne sprzeczne z obiegową opinią twierdzenia, stanowić mogą ożywczą lekturę.

Wiele zostało przytoczonych argumentów przeciwko neoliberalnej tezie, że materialna pomyślność jest konsekwencją osobistych zasług. Pośród nich znajdujemy między innymi te dotyczące polityki bogatych państw, które ograniczają imigrację i dopływ taniej siły roboczej, różnic między krajami w zakresie stabilności zatrudnienia, infrastruktury organizacyjnej i technologicznej, a także silnych wpływów pewnych grup zawodowych (np. amerykańskich menedżerów wysokiego szczebla) broniących swoich interesów. Wprawdzie ten ostatni przykład posłużył raczej porównaniu Amerykanów przepłacanych w porównaniu z europejskimi czy japońskimi odpowiednikami, jednak przy okazji warto przypomnieć sobie, że przed czasami Reagana i Thatcher dyrektor dużej firmy zarabiał przeciętnie 30 razy więcej niż szeregowy pracownik, a obecnie proporcja ta przekracza 300, pomimo realnego, mierzonego tempem wzrostu gospodarczego, spadku efektywności.


Być może najbardziej uderzający zestaw danych statystycznych dotyczy pogorszenia się wskaźników makroekonomicznych po wprowadzeniu neoliberalnych zmian w krajach wysokorozwiniętych, a także porównania krajów o bardzo aktywnej polityce gospodarczej państwa z tymi, które realizują – zazwyczaj pod presją MFW, Banku Światowego i rządów najbogatszych krajów – wolnorynkowe dogmaty. Liczby w miażdżącym sposób świadczą przeciwko efektywności deregulacji i o tym, że wycofanie się państwa z aktywnej roli w procesach społeczno-gospodarczych kończy się tragicznie. Bezmyślność albo – co bardziej prawdopodobne – hipokryzja nakazuje ekonomistom reprezentującym interesy najbogatszych państw doradzać rządom krajów rozwijających się dokładnie coś odwrotnego, niż to, co niegdyś zapewniło szybki wzrost Wielkiej Brytanii czy USA, które skorzystały dzięki ochronie własnych, rozwijanych dopiero gałęzi przemysłu przed zagraniczną konkurencją.

Z dużą swadą przedstawił wykładowca ekonomii w Cambridge także dowody na to, że upowszechnienie sprzętów gospodarstwa domowego doprowadziło do znacznie większych przemian ekonomicznych niż Internetu, że „ojcowie narodu” obecni na dolarowych banknotach byli orędownikami rozwiązań gospodarczych sprzecznych z tymi, które głoszą obecnie prominentni politycy w USA, że edukacja nie odgrywa kluczowej roli we wzroście gospodarczym, że inflacja, nawet kilka razy wyższa niż ta, którą obecnie preferują rządy bogatych krajów, wcale nie jest tak niekorzystna, jak się ją zazwyczaj przedstawia, że teza o postindustrialnym charakterze dzisiejszej gospodarki jest przesadzona, że „ponadnarodowe” korporacje mają w rzeczywistości narodowy charakter, że w biednych krajach tak wychwalana przez neoliberalnych ideologów przedsiębiorczość kwitnie, w odróżnieniu od krajów wysoko rozwiniętych (w Bangladeszu większość pracujących stanowią drobni przedsiębiorcy), że rządy podejmują częstokroć znacznie lepsze decyzje niż biznesmeni, że ekonomiści są niezwykle nieskuteczni w przewidywaniu procesów ekonomicznych, i wiele innych.

Nie w każdym przypadku autor zadaje się do końca konsekwentny w krytyce kapitalizmu. Na przykład analizując przyczyny braku wzrostu gospodarczego krajów afrykańskich pominął fakt, że są one ogołacane ze swoich surowców naturalnych przez zagraniczne korporacje. Stosunkowo mało też napisał o obecnej skali wyzysku pracowników, którzy pod wpływem przymusu ekonomicznego pracują za stawki niewystarczające do przeżycia. Natomiast z pewnością za zasługę należy poczytać mu to, że przypomniał, z jakim trudem w XIX wieku udawało się ograniczyć skalę wyzysku dzieci zatrudnianych w Wielkiej Brytanii po kilkanaście godzin dziennie.

Książka ma przejrzystą strukturę. Tytułowa liczba intrygujących tez została zwięźle przedstawiona w nazwach rozdziałów, z których każdy rozpoczyna się od przypomnienia dominującej, czyli obecnej w świadomości większości ludzi, wersji głoszonej przez apologetów ideologii wolnego rynku. Następnie w podrozdziałach pt. „Czego ci nie powiedzą” autor poddaje ją dekonstrukcji, by w dalszej części danej „Rzeczy” swoją krytykę rozwinąć i poprzeć przykładami. Na zakończenie swojego dzieła przedstawia osiem radykalnych postulatów zmian, które stanowią niejako logiczną konsekwencję krytyki i były możliwe do wyczytania z wcześniejszej części pracy. Otrzymujemy zatem przekonującą wykładnię poglądów, popartą materiałem faktograficznym, a także dosyć ogólną propozycję rozwiązania bolączek współczesnego kapitalizmu w kontekście, w jakim funkcjonuje na świecie, a nie w jakichś wybranych krajach.

Łatwość poruszania się po różnych częściach pracy podkreślił sam autor proponując na początku aż siedem wyrywkowych sposobów czytania, w zależności od tego, jakie jest domniemane stanowisko (np. „Jeżeli uważasz, że niektórzy ludzie są bogatsi od innych, ponieważ są zdolniejsi, lepiej wykształceni i bardziej przedsiębiorczy…”) czy dylemat (np. „Jeśli zastanawiasz się, dlaczego nie poprawia się jakość twojego życia pomimo wciąż rosnących dochodów i coraz bardziej rozwiniętej technologii…”) czytelniczki. Budzi to skojarzenie z sugestią Julio Cortazara sprzed ponad pół wieku, dotyczącą alternatywnej, choć w tamtym przypadku – kompletnej lektury „Gry w klasy”, jednak zarówno charakter dzieł, jak i rodzaj modułowości jest oczywiście w obu przypadkach bardzo różny.

Klarowny układ „23 rzeczy…” nie jest ich jedyną formalną zaletą. Napisane zostały z polotem, dowcipnie, z użyciem ciekawych przykładów i barwnych metafor. Oto próba ironicznego stylu. Fragment dotyczy jednego z herosów korporacyjnego zarządzania: „Kiedy w 1999 roku Renault kupił przynoszącego straty Nissana, Ghosna wysłano do Japonii, by przywrócił japońskiego producenta samochodów do dobrej formy. Na początku musiał stawić czoła ciężkiemu oporowi, z jakim powitano jego niejapońskie metody zarządzania, takie jak wyzyskiwanie pracowników, ale w ciągu kilku lat udało mu się całkowicie odmienić firmę. Został wówczas zaakceptowany przez Japończyków i to do tego stopnia, że zrobili z niego postać mangi (komiksu), co jest japońskim odpowiednikiem katolickiej beatyfikacji” (cytat z rozdziału „Rzecz 8. Kapitał ma narodowość”).

W lekturze nie przeszkadzają nawet powtórzenia w poszczególnych podrozdziałach, choć równie dobrze mógłby autor ich uniknąć bez szkody dla całości. Lekkość stylu sprawia, że lektura jest, także dla laika, łatwa i przyjemna. Przede wszystkim należy określić ją jako konstruktywną i pouczającą. Książkę ekonomisty z Cambridge warto polecić każdemu, kto interesuje się problemami współczesnego świata, zarówno tymi w skali makro, jak i tymi, które dotyczą lub mogą dotyczyć próbującej przetrwać w trudnych warunkach ekonomicznych jednostek.

Ha-Joon Chang: „23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie”, przeł. Barbara Szelawa, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2013.
Trwa ładowanie komentarzy...