• Moralitet o chylącym się systemie

    Czytanie, a tym bardziej słuchanie kultowej książki kilka lat „po tym, gdy było to modne” zdejmuje ciężar wynikający z nieuchronnego porównywania opinii, zestawiania sądów, znajdowania miejsca w ideowej wspólnocie. Od nagłej i niespodziewanej śmierci Stiega Larssona minął lat tuzin, a od wydania pierwszej części trylogii „Millenium” w Polsce – osiem. Przez ten czas sporo się wydarzyło, zarówno jeśli chodzi o kapitalizm, jak i technologię informacyjną. Krytyczna wizja systemu przeżartego przez chciwość i hipokryzję przedstawiona w książce miała swoją odsłonę w postaci kryzysu na rynku kredytów hipotecznych i zachwiania się całego systemu bankowego. Natomiast postępy w hackerstwie i w zabezpieczeniach przeciw niemu są mniej spektakularne, jednak pozwalają sądzić, że dostęp do niewygodnych dla użytkowników informacji wciąż jest możliwy, choć konsekwencje ujawniania kompromitujących materiałów pozostają stosunkowo skromne. Zakrojona na szeroką skalę działalność WikiLeaks, a także mściwe postępowanie władz wobec demaskatorów w rodzaju Juliana Assange’a, Chelsea Manning czy Edwarda Snowdena sugerują, że Larssonowi udało się podjąć temat niezwykle istotny i o rosnącym znaczeniu. Cyfrowe szpiegowanie i ujawnianie niemoralnych działań pozwala na lepszy wgląd w to, co dzieje się w polityce i biznesie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Póki nie runę, będę zawsze zielony

    Pośród alkoholowych opowieści „Moskwa-Pietuszki” zajmuje miejsce szczególne. Nie jest bowiem ani tragedią, jak „Pod wulkanem” Malcolma Lowry’ego, ani pijacką sielanką, jak „Pod Mocnym Aniołem” Jerzego Pilcha. Chociaż tło minipowieści Wieniedikta Jerofiejewa jest realistyczne, a źródła fabuły można szukać w biografii pisarza, to daje się to dzieło odczytywać także metaforycznie. O ile taki odbiór nie jest oczywisty, gdy poznajemy tekst bezpośrednio z kart książki, to już odpowiednia adaptacja może go ułatwić. Tak właśnie stało się w przypadku tej zaproponowanej przez nieżyjącego już Zygmunta Duczyńskiego na deski Teatru Kana w Szczecinie. Wydobyte zostały fragmenty nie tylko najlepsze literacko, lecz mające walor uniwersalności, wykraczający poza analizę choroby alkoholowej. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Koszmar podziałów

    Nakręcenie panoramicznego dzieła o trudnym, przemilczanym okresie historii polsko-ukraińskiej wydawało się zamiarem nierealizowalnym. Aktualny układ polityczny, w którym kolejne władze naszego kraju opowiadają się za antyrosyjskimi, prozachodnimi rządami naszych południowo-wschodnich sąsiadów, nie sprzyjał finansowaniu filmu, który pokazać by miał jakąś istotną część prawdy o rzezi wołyńskiej. I rzeczywiście, Wojciech Smarzowski, twórca niepokorny i nieskory do artystycznego kompromisu, napotkał trudności. Jednak udało się. Powstało arcydzieło o sile wyrazu nieporównywalnej do znanych mi polskich filmów. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Chciwość w świecie nadmiaru

    Głód jest jednym z najpoważniejszych problemów współczesnego świata. Osób głodujących, czyli i permanentnie nie mogących spożyć jedzenia dostarczającego odpowiedniej liczby kalorii jest obecnie ponad 800 milionów, z czego większość przypada na Indie i Chiny. Jednak o ile zarówno w Azji, jak w Ameryce Południowej odsetek głodujących spadł w ostatniej dekadzie, w Afryce – wciąż rośnie. W krajach trzeciego, czy też, jak określa to autor, Tego Innego Świata z powodu niedożywienia umiera więcej ludzi, niż na AIDS, malarię i gruźlicę łącznie. Średnio co cztery sekundy ktoś umiera z głodu. Dziewięć milionów ofiar rocznie stanowi liczbę wielokrotnie większą od tej, którą przynoszą wojny i zamachy. Jak na tak olbrzymią skalę zjawiska, media poświęcają mu jednak niewiele uwagi. W dodatku nie przedstawiają prawdziwych, strukturalnych przyczyn głodu, skupiając się na tych spektakularnych i łatwiejszych do zaakceptowania: klęskach żywiołowych i kryzysach humanitarnych związanych z działaniami wojennymi, niekiedy dokładając do tego: niewydolną infrastrukturę agrarną, rabunkową eksploatację środowiska naturalnego, zmiany klimatyczne wywołujące pustynnienie gruntów uprawnych, korupcję rządów państw dotkniętych przez głód, bardzo rzadko – wskazując na spekulację windującą ceny żywności. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Siostry w niewoli

    Kościół katolicki jest instytucją utrzymującą sporą część swojej w działalności w tajemnicy, a w odniesieniu do Polski twierdzenie to zdaje się być szczególnie prawdziwe. Nieznane są, bo przecież nieopodatkowane, jego dochody ze świadczenia różnych usług niematerialnych, a to, co dzieje się za murami klasztorów owiane jest tajemnicą. Kościelny fundusz alimentacyjny (aby opłacić milczenie matek księżych dzieci) znany jest raczej z ustnych przekazów, niż ze źródeł pisanych. Podobnie niedostępne są statystyki dotyczące zgodności obyczajowych praktyk urzędników w sutannach z tym, co głoszą jako obowiązujące wszystkich wiernych normy. Jednym z obszarów zupełnie niemal nieznanych jest życie zakonnic. Ta stosunkowo niewielka, bo licząca zaledwie ponad 20 tysięcy osób grupa zawodowa wyróżnia się archaicznym i niewygodnym strojem, a także znaczną izolacją od reszty społeczeństwa. Nietypowy sposób życia sióstr sprawia, że zainteresowanie mogą budzić zarówno powody jego akceptacji, jak i porzucenia. Te ostatnie stały się przedmiotem zainteresowania Marty Abramowicz. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Niewygodne prawdy o kapitalizmie

    Zapewne zastanawialiście się, dlaczego – skoro żyjemy w najlepszym z możliwych systemów – tak dużo doświadczamy problemów: od biedy, głodowych pensji i bezrobocia począwszy, a na pełnych przemocy konfliktach społecznych i wojnach skończywszy. Niektóre odpowiedzi prawdopodobnie znaleźliście dzięki analizie sprzeczności w tezach głoszonych przez polityków i dziennikarzy głównego nurtu, inne – dzięki przenikliwym komentarzom politologów, ekonomistów, socjologów, psychologów społecznych czy też po prostu aktywistów-praktyków. Jednak znalezienie złożonych, wieloaspektowych i w miarę wyczerpujących wyjaśnień współczesnych bolączek społecznych i gospodarczych nie jest rzeczą łatwą. A właśnie taką propozycję znajdujemy w książce południowokoreańskiego ekonomisty. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Dlaczego Polki i Polacy zamiast bronić swoich praw dają się wpuszczać w jakieś KODy?

    Jakoś niewiele w polskich mediach mówi się o tych protestach we Francji. A przecież to właśnie w takich, istotnych dla codziennego życia kwestiach, powinni protestować polscy obecni i przyszli pracownicy. Zamiast tego pseudospontaniczne przybudówki PO i Nowoczesnej protestują przeciwko uniemożliwieniu blokowania rządowych ustaw przez Trybunał Konstytucyjny. Nie mogliby oponoować przeciwko temu, że PiS chroni przywileje wielkiego kapiału, w tym kościoła katolickiego, kosztem ludzi pracy? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jazda po czarnym śniegu

    Prapremiera „inspirowana cyklem baśni braci Wilhelma i Jacoba Grimmów” bazowała na tekście Anki Herbut. Może nie potrafię docenić twórczego języka, jednak wszystkie te „rozgotowane wody”, „pełne przeterminowanych dni kalendarze”, „czerwone nieba spadające na pysk”, „odłupane siłą woli kawałki Tadź Mahal” podawane przez ludzi, którzy „potłukli sobie kolana oraz życiorysy”, a nawet „zdarli wyraz z twarzy”, jakoś nie wywołały u mnie dreszczy, o które władna jest przyprawiać tak zwana wielka literatura. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Państwo terroru w służbie bezpieczeństwa publicznego?

    Ustawa antyterrorystyczna zapowiadana przez rząd wbrew nazwie budzi przerażenie (ang. terror). Służby będą mogły prowadzić przeszukania i dokonywać zatrzymań przez całą dobę, nawet na okres dwóch tygodni osób, które uznają za „zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego”. W praktyce aresztowany będzie mógł zostać każdy obywatel, który czymś narazi się władzy. Poza tym Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego będzie mogła odwoływać i zamykać imprezy masowe takie jak koncerty czy zjazdy. Centrum Antyterrorystyczne składające się z przedstawicieli Policji, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Agencji Wywiadu, Służby Wywiadu Wojskowego, Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Celnej będzie miało dostęp do „wszystkich istotnych baz danych w drodze teletransmisji”. Oznacza to możliwość nieograniczonej inwigilacji bez zgody sądów. A wszystko to pod pretekstem ochrony przed terroryzmem. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Nazista imprezuje z Żydówką, Arabami i aktorką porno

    Najnowsza premiera Ad Spectatores to spektakl niezwykle udany i – jak z przekonaniem stwierdziła także Ela – reżysersko dopracowany w każdym szczególe. Zarówno tekst dramatu utrzymywał przez cały czas bardzo wysokie loty – był inteligentny, zaskakujący i świeży, jak i samo przedstawienie toczyło się bez zgrzytów i flaut. Energiczna gra i niemal nieustanna obecność wszystkich siedmiorga aktorów na scenie służyła utrzymaniu komediowego napięcia i kontynuacji urozmaiconej zabawy. „Safe house” dostarczył rozrywki wyszukanej i na poziomie. Masztalski i jego zespół są w formie, której warto im życzyć w kolejnych premierach. CZYTAJ WIĘCEJ